Wstałam rano, no tak czyli to jednak nie sen... a szkoda. Czemu zawsze ja mam takiego pecha? Zawsze ja muszę winić albo w szczęściu albo w miłości. Ciocia pewnie już jest bo słychać jak ktoś sie chrząta po kuchni. Jak zwykle zrobiałam poranne czynności i ubrałam się. Była już 13 więc zeszłam na obiad no bo chyba o 13 sie nie je śniadania? dobra nie ważne ciocia jak zwykle musiała się dowiedzieć o co chodzi więc jej łaskawie opowiedziałam ona nie jest typową plotkarą tylko osobą która jest wyrozumiała i pomocna w takich sprawach, chociaż jest prawnikiem to studiowała psychologie więc mogę się jej na luzie wyżalić. Oczywiście dowiedziałam że loczkowaty zna ciocię więc powiedziałam że nie chcę go widzieć znać i co kolwiek z nim związane po długich namowach cioci postanowiłam udać się do pobliskiego liceum gdzie miałam uczęszczać do ostatniej klasy szkoły średniej. (ale opisałam)Liceum to było na prawde wielkie, wchodząc tam czułam na sobie wzrok wszystkich osób ale co ja poradzę? dobra nie o tym teraz spytałam jakiejś nauczycielki gdzie jest gabinet dyrektora/rki. Weszłam jak zawsze na luzie dowiedziałam się że jest to dyrektor więc udałam się do jego gabinetu. Pewnie podeszłam i się przywitałam
-Dzień dobry jestem Sasha MacCoelen- podałam ręke
-Witam Mark Spencer(nie miałam co wymyślić xd)-odwzajemnił gest
-Ja w sprawie nauki w tej szkole-powiedziałam
-Dobrze a masz papiery?-spytał
-Tak oczywiście-podałam teczke
-Z tego co widać dobrze sobię radzisz no więc od jutra witamy w swoich skromnych progach-odpowiedział. Dostałam plan hmm lekcje w miare ujdzie:) Wychodząc ze skoły nadal się na mnie gapili? no lol co ja UFO porno? Po szkolnym zamieszaniu postanowiłam iść na pizze do pobliskiej pizzeri. Zamówiłam z pieczarkami moja ulubiona. Jadłam już końcówkę gdy weszła 5 chłopaków dopiero po chwilowym przyglądaniu skapłam się że to 1D więc szybko położyłam pieniądze koło talerze gdzi prawie wszystko zjadłam i zasłaniając twarz wyszłam. Fiuu o mały włos by mnie zobaczyli, a jak by się tak stało to pewnie by mi żyć nie dali. Przechodząc zobaczyłam plakat gdzie była informacja o koncercie 30stm. Oczywiście szybo się udałam kupić najlepsze bilety i trafiłam na te przy scenie! Wracając nuciłam sobie WMYB ta piosenka na prawde zaraża! Ciocia w domu była już z kolacją jak spojrzeć na zegarek to jest już 20 ale ja i tak nie jadłam bo przecież pizza. w pokoju zjedłam sweterek i usiadłam przed komputerem po czym weszłam na tt gdzie widniał już twett:
"Znajoma twarz i znajome perfumy czyżby to ty?"
Czyli mnie rozpoznał muszę coś wymyśleć na poczekaniu\
"Dziękuje wam za wspaniały dzień w wesołym miasteczku z wami nie można się nudzić!!:)"
Oczywiście z nikim nie byłam w żadnym wesołym miasteczku musiałam skłamać bo by miał satysfakcje że wygrał co prawdą nie jest! po ciężkim dniu poszłam się wykąpać i ubrać w piżame po czym udałam się spać.
****Oczami Harego****
Dzisiaj już tu byliśmy poszliśmy na pizze i zaraz wyszła jakaś dziewczyna która miałam podobną twarz i perfumy do Sashy...Stop stary świrujesz już na jej punkcie! na pewni jej nie ma u cioci bo się pytałem po prostu wchłoneła. Na potwierdzenie moich faktów dodałem tweet na tt ale jak się okazało była w wesołym miasteczku co ja bym dał żeby tam być.
*************************************************************************************
I kolejny rozdział może nie za ciekawy ale wiecie musi się rozkręcić..
Opowiadanie o one direction
Wecia
środa, 27 lutego 2013
niedziela, 24 lutego 2013
Rozdział 8
**Oczami Sashy**
Obudziłam się dosyć wcześnie, było tak przed 9 sama się sobie dziwię że tak wcześnie wstaje. Jutro do szkoły a wakacji jeszcze nie ma a ja po prostu zarywałam szkołę muszę to zmienić. Chłopaki jutro wyjeżdżają w trasę koncertową która trwa 6miesięcy więc na pewno o mnie zapomną a szczególe Harry właściwie mam taką nadzieje.. nic nie mogę przewidzieć jak to mi każdy mówi ' nie zadręczaj się' ale jak ja mam się nie zadręczać? no powiedzcie mi... ja Sasha która ma 18 lat i teraz kończy liceum zakochała się w Harrym Stylesie ze sławne boysbandu, mam się nie zadręczać no bo ja tego nie rozumiem! Jak zwykle rano wykonałam potrzebne czynności , z racji tej że nie chce cały czas siedzieć Oliwce na głowię ide dzisiaj po za miasto szukać pracy. Pewnie myślicie po co po za miasto? więc chce pracować po za miastem tylko po to bo na mieście mogę spotkać 1D albo któregoś z nich, a ja tego bardzo nie chce nie jestem gotowa. Po wszystkim ubrałam się i zeszłam na dół gdzie siedziała Olivia z kanapkami, nie byłam dłużna i sama sobie zrobiłam i zjadłam.
-Sash dzwonił do mnie Niall i wszyscy się martwią
-Wiem mi też nie jest łatwo ale zrobiłam to dla ich dobra teraz znajde prace trochę zarobie i wyjeżdżam gdzieś za granice na studia
Ta się tylko lekko uśmiechneła i gdzieś poszła hmm pewnie do szkoły w końcu dzisiaj już Poniedziałek. Ja schowałam najpotrzebniejsze rzeczy i udałam się na dół gdzie czekała zamówiona taksówka. W samochodzie cały czas rozmawiałam z kierowcą był gdzieś troszkę starszy i był szatynem o niebieskich oczach i też miał dołeczki w policzkach jak Harry który ma taką jasną skórę i jedyne w swoim rodzaju oczka... STOP za bardzo się rozpędziłaś przecież miałaś o nim nie myśleć bo tak nagle byś sobie nie wyjechała od nich bez słowa moje rozmyślenia przerwał sms od.... hmm jak od nikogo innego tylko oczywiście Harry:
Wiemy że jesteś u Olivi czekamy na cb:)
Ughh.. dobra teraz trzeba pomyśleć, poprosiłam kierowce żeby udał się do mojego domu(tam gdzie jest matka) i tak zrobił, po niespełnych 20minutach dojechaliśmy. Mojej mamy jak zwykle nie było domyślić się można dlaczego, pobiegłam na góre gdzie spakowałam do torby jakieś ciuchy i pieniądze które dostawałm od ciotki z Las Vegas pisała mi w listach że jak coś mogę u niej zamieszkać podała mi adres i itp. do jej odnalezienia, szybko znalazłam kiedy mam najbliższy lot hmm no za 4godziny dobra nie jest źle. Postanowiłam się zadzwonić do cioci jej to powiedzieć.
Jeden sygnał..drugi...trzeci.. odebrała:
-Hej ciociu Sasha z tej strony
- Witaj coś się stało że dzwonisz-spytała
-Właściwie to tak za 4godziny mam do cb lot i i czy będe mogła zamieszkać na jakiś czas
-Jasne mnie nie będzie do jutra ale klucze są u sąsiadki jeszcze do niej zadzwonie i powiem jej że przylatujesz a można powiedzieć na ile?-po raz kolejny spytała
-No tak na kilka miesięcy a co do szkoły nie martw się będe tam chodziła-odpowiedziałam
Ciocia się ucieszyła że do niej jadę i jest git. Do lotu zostało mi 2,5 godziny więc udałam się na dół gdzie czekała na mnie już wcześniej zamówiona taksówka która zabrała mnie na lotnisko, gdzie byłam po 25min drogi. Na lotnisku podeszłam do kasy gdzie podali mi ostatni bilet na ten lot i byłam już uradowana, do odprawy jeszcze trochę mi zostało więc udałam się do kafejki na kawe. Siedziałam i obserwowałam ludzi którzy się śpieszyli i biegali nie raz mnie to rozśmieszało np jak jakaś dziewczyna trochę starsza zapomniała torebki i biegnąc po nią się przewróciła haha to był kosmiczy widok z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk informujący o moim locie:
-Pasażerowie lotu 216 do Las Vegas proszeni są na odprawę-zawołała jakaś kobieta
-No to zaczynamy nowe życie-pomyślałam
Z nie chęcią udałam się na odprawę i pomyśleć że moim 'idolowie' jeśli mogę ich tak nazwać zniszczyli życie które było w miare dobre i spokojne no ale nie ma się co czepiać, odprawa nie trwała długo właśnie przeszłam przez bramkę ale ktoś zaczął mnie wołać odwróciłam głowę co było moim błędem bo był tam Harry i reszta.
-Sasha zaczekaj!-wołał
Jak jak nigdy nic udałam się do samolotu, szczerze to nie jest to że ich olałam mam ich gdzieś i że o nich zapomnę, nie tak nigdy nie będzie! po prostu oni wszyscy mi to utrudniają, w samolocie zajełam swoje miejsce po czym zapiełam pasy bo stuardessa mówiła że starujemy. Po starcie odpiełam pasy po czym udałam się w krainę snów. Obudził mnie znowu głos stiuardessy który kazał zapinac pasy bo lądujemy tak zrobiłam, było mi cholernie smutno że musze ich opuszczać ale co ja poradzę? W Las Vegas czekała już na mnie taksówka któa zawiozła mnie do domu ciotki. Po 10 minutach dojechaliśmy, dom był wielki i ładny, szybkim krokiem poszłam do sąsiadki która podała mi klucze, udałam się do swojego pokoju który był piękny! Wow dwa łóżka mi pasuje. Wyjełam piżame i udałam się do łazienki by zrobić potrzebne rzeczy i przebrać się w piżame. Po wszystkim udałam się do łóżka gdzie szybko udałam się spać.
*****Oczami Harrego****
Właśnie ją straciłem, ale najlepsze jest to że znam jej ciotkę i namówię żeby udała się do nas na koncert w Las Vegas. Muszę z nią być!
---------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział nie wyszedł mi najlepiej, chyba znaczy ja tak sądze nie wiem jak wam ale to już wasza opinia a kolejny niebawem :)
Obudziłam się dosyć wcześnie, było tak przed 9 sama się sobie dziwię że tak wcześnie wstaje. Jutro do szkoły a wakacji jeszcze nie ma a ja po prostu zarywałam szkołę muszę to zmienić. Chłopaki jutro wyjeżdżają w trasę koncertową która trwa 6miesięcy więc na pewno o mnie zapomną a szczególe Harry właściwie mam taką nadzieje.. nic nie mogę przewidzieć jak to mi każdy mówi ' nie zadręczaj się' ale jak ja mam się nie zadręczać? no powiedzcie mi... ja Sasha która ma 18 lat i teraz kończy liceum zakochała się w Harrym Stylesie ze sławne boysbandu, mam się nie zadręczać no bo ja tego nie rozumiem! Jak zwykle rano wykonałam potrzebne czynności , z racji tej że nie chce cały czas siedzieć Oliwce na głowię ide dzisiaj po za miasto szukać pracy. Pewnie myślicie po co po za miasto? więc chce pracować po za miastem tylko po to bo na mieście mogę spotkać 1D albo któregoś z nich, a ja tego bardzo nie chce nie jestem gotowa. Po wszystkim ubrałam się i zeszłam na dół gdzie siedziała Olivia z kanapkami, nie byłam dłużna i sama sobie zrobiłam i zjadłam.
-Sash dzwonił do mnie Niall i wszyscy się martwią
-Wiem mi też nie jest łatwo ale zrobiłam to dla ich dobra teraz znajde prace trochę zarobie i wyjeżdżam gdzieś za granice na studia
Ta się tylko lekko uśmiechneła i gdzieś poszła hmm pewnie do szkoły w końcu dzisiaj już Poniedziałek. Ja schowałam najpotrzebniejsze rzeczy i udałam się na dół gdzie czekała zamówiona taksówka. W samochodzie cały czas rozmawiałam z kierowcą był gdzieś troszkę starszy i był szatynem o niebieskich oczach i też miał dołeczki w policzkach jak Harry który ma taką jasną skórę i jedyne w swoim rodzaju oczka... STOP za bardzo się rozpędziłaś przecież miałaś o nim nie myśleć bo tak nagle byś sobie nie wyjechała od nich bez słowa moje rozmyślenia przerwał sms od.... hmm jak od nikogo innego tylko oczywiście Harry:
Wiemy że jesteś u Olivi czekamy na cb:)
Ughh.. dobra teraz trzeba pomyśleć, poprosiłam kierowce żeby udał się do mojego domu(tam gdzie jest matka) i tak zrobił, po niespełnych 20minutach dojechaliśmy. Mojej mamy jak zwykle nie było domyślić się można dlaczego, pobiegłam na góre gdzie spakowałam do torby jakieś ciuchy i pieniądze które dostawałm od ciotki z Las Vegas pisała mi w listach że jak coś mogę u niej zamieszkać podała mi adres i itp. do jej odnalezienia, szybko znalazłam kiedy mam najbliższy lot hmm no za 4godziny dobra nie jest źle. Postanowiłam się zadzwonić do cioci jej to powiedzieć.
Jeden sygnał..drugi...trzeci.. odebrała:
-Hej ciociu Sasha z tej strony
- Witaj coś się stało że dzwonisz-spytała
-Właściwie to tak za 4godziny mam do cb lot i i czy będe mogła zamieszkać na jakiś czas
-Jasne mnie nie będzie do jutra ale klucze są u sąsiadki jeszcze do niej zadzwonie i powiem jej że przylatujesz a można powiedzieć na ile?-po raz kolejny spytała
-No tak na kilka miesięcy a co do szkoły nie martw się będe tam chodziła-odpowiedziałam
Ciocia się ucieszyła że do niej jadę i jest git. Do lotu zostało mi 2,5 godziny więc udałam się na dół gdzie czekała na mnie już wcześniej zamówiona taksówka która zabrała mnie na lotnisko, gdzie byłam po 25min drogi. Na lotnisku podeszłam do kasy gdzie podali mi ostatni bilet na ten lot i byłam już uradowana, do odprawy jeszcze trochę mi zostało więc udałam się do kafejki na kawe. Siedziałam i obserwowałam ludzi którzy się śpieszyli i biegali nie raz mnie to rozśmieszało np jak jakaś dziewczyna trochę starsza zapomniała torebki i biegnąc po nią się przewróciła haha to był kosmiczy widok z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk informujący o moim locie:
-Pasażerowie lotu 216 do Las Vegas proszeni są na odprawę-zawołała jakaś kobieta
-No to zaczynamy nowe życie-pomyślałam
Z nie chęcią udałam się na odprawę i pomyśleć że moim 'idolowie' jeśli mogę ich tak nazwać zniszczyli życie które było w miare dobre i spokojne no ale nie ma się co czepiać, odprawa nie trwała długo właśnie przeszłam przez bramkę ale ktoś zaczął mnie wołać odwróciłam głowę co było moim błędem bo był tam Harry i reszta.
-Sasha zaczekaj!-wołał
Jak jak nigdy nic udałam się do samolotu, szczerze to nie jest to że ich olałam mam ich gdzieś i że o nich zapomnę, nie tak nigdy nie będzie! po prostu oni wszyscy mi to utrudniają, w samolocie zajełam swoje miejsce po czym zapiełam pasy bo stuardessa mówiła że starujemy. Po starcie odpiełam pasy po czym udałam się w krainę snów. Obudził mnie znowu głos stiuardessy który kazał zapinac pasy bo lądujemy tak zrobiłam, było mi cholernie smutno że musze ich opuszczać ale co ja poradzę? W Las Vegas czekała już na mnie taksówka któa zawiozła mnie do domu ciotki. Po 10 minutach dojechaliśmy, dom był wielki i ładny, szybkim krokiem poszłam do sąsiadki która podała mi klucze, udałam się do swojego pokoju który był piękny! Wow dwa łóżka mi pasuje. Wyjełam piżame i udałam się do łazienki by zrobić potrzebne rzeczy i przebrać się w piżame. Po wszystkim udałam się do łóżka gdzie szybko udałam się spać.
*****Oczami Harrego****
Właśnie ją straciłem, ale najlepsze jest to że znam jej ciotkę i namówię żeby udała się do nas na koncert w Las Vegas. Muszę z nią być!
---------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział nie wyszedł mi najlepiej, chyba znaczy ja tak sądze nie wiem jak wam ale to już wasza opinia a kolejny niebawem :)
czwartek, 21 lutego 2013
Coś o mnie
Więc jak wiecie mam na imie Weronika mam 17lat mieszkam w Pabianicach w województwie Łódzkim ale od września się to zmienia wyprowadzam się do Londynu na stałe. Większość z was chce zobaczyć 1D jak zgaduje?ja już swoje marzenie z nimi spełniłam a dokładnie spotkałam ich:
wtorek, 12 lutego 2013
Rozdział 7
Ten rozdział dedykuje: Dziewczyna Polska
Obudziłam się w pokoju nie moim tylko czyimś ale rozpoznaję że to pokój Harrego obok był stolik nocny a na nim leżała kartka: Słodko śpisz nie budziłem cię bo jechaliśmy na próbę Viktoria przywiozła ci twoje ubrania są w szawce po prawo w drugiej i trzeciej szufladzie wykąp się czy coś ręczniki są w mojej łazience na przeciwko wanny Harry. Szybko wziełam ubrania i poszłam do łazienki, kompiel na prawde dobrze mi zrobiła o dziwo były moje kosmetyki więc sie lekko umalowałam i ubrałam.. Zeszłam na dół gdzie były naleśniki jeszcze ciepłe. Usiadłam i miałam jeść gdy ktoś zadzwonił do drzwi postanowiłam otworzyć więc wstałam i otworzyłam.
-Harry wiem że wolisz Sashe pogodzę się z tym-zacieła się-oo hej Sasha nie szłyszłaś nie?-zapytała Viktoria
-Co y no nie-powiedziałam
-To ja przyjde poźniej pa-Wyszła
Dziwne postanowiłam iść dzisiaj się przejść do parku nie będe cały dzień w domu siedzieć tylko gdzie sa jakieś klucze? postanowiłam napisac sms do Harrego 'Harry macie zapasowe klucze chciałam iść do parku S' nie musiałam długo czekać' Są w szawce obok telewizora i nie wracaj zbyt późno bo będe się martwić H'
Słodkie nie? szybko udałam dię do wyznaczonego miejsca gdzie znalazłam klucze na w razie czego wziełam jeszcze pieniądze i telefon.Wyszłam z domu zamykając drzwi. To co powiedziała Viktoria zdziwiło mnie co miała na myśli to mówiąc, dziwne nie? Czy tylko ja tak uważam, chodziłam tak dobre 20 minut gdy postanowiłam wracać do domu cały czas o tym myślałam, wiem że to miała powiedzieć do Harrego i musiałam skłamać że nic nie słyszałam.W domu spokojnie wszyscy oglądali filmy więc dosiadłam sie do nich, powoli naprawdę zakochuje się z Hazzie po tym jak mi pomógł i wspierał, nie mogę im cały czas siedzieć na głowie musze się jak najszybciej wynieść oraz znaleść jakąś prace tylko jaką? Najlepiej wychodzi mi tylko taniec na róże czyli muszę nyć striptizerką i zamieszkać u Olivi od razu lepiej.
-Słuchasz mnie w ogóle -zapytał Harry
-Tak to znaczy nie zamyśliłam się a o co chodzi?-zapytałam
-Widać że się zamyśliłaś, idziemy do wesołego miasteczka?-zapytał
-Jasne tylko dajcie mi 10min-odpowiedziałam. Szybko znikłam za drzwiami gdzie założyłam to. do torebki schowałam pieniądze. portwel i klucze. Dosyć szybko byłam gotowa więc udałam się na dół gdzie wszyscy gotowi czekali na mnie, spojrzeli na mnie z niedowierzaniem bo gdy powiedziałam 10min to naprawdę mi tyle zajeło. Do wesołego miasteczka dojechaliśmy 20min a bawiliśmy się 3 godziny. Po powrocie udałam się do pokoju gdzie spakowałam do torby ubrania , z Olivią już gadałam na ten temat mogę u niej mieszkać ile chce. Po spakowaniu wzięłam za pisanie listu gdzie się popłakałam, po kochałam ich wszystkich jak rodzine oprócz Harrego go kocham normalnie tak w liście powiem mu że się w nim zakochałam . Po napisaniu listu nastawiłam sobie budzik na 4.00 gdy będe mogła uciec w ciuchach zasnełam. Obudził mnie buzik który szybko wyłączyłam . Poszłam do łazienki się przebrać złapałam za torbę gdzie miałam ciuchy i po cichu zeszłam do kuchni po czym zostawiłam list i kluczę udałam się do drzwi gdzie poleciały mi łzy i poszłam do Olivi gdzie ta pokazała mi 'mój' pokój poszłam jeszcze wziąść prysznic, z łazienki w ręczniku poszłam do pokoju gdzie przebrałam się w piżame i poszłam spać.
*****Rano oczami Harrego*****
Obudziłem się późno poszedłem do salonu zobaczyc kto jest byli wszyscy więc udałem się do kuchni po picie a na blacie zastałem klucze i list i pobiegłem do salonu.
-Chłopaki list!-krzynołem
-Czytaj szybko-powiedział liam
-Ok-zaczołem czytać- Cześć tu Sasha nie wiem który z was to czyta więc powiem wam że jestem bezpieczna nikt mnie nie porwał ani nic nie szukajcie mnie ani nie próbujcie to nie ma sensu wyjechałam z miasta może z kraju.
Niall-wieczny głodomorze jest ile chcesz ale zdrowe żeczy.
Lou- przzyjacielu marchewkowy pocieszaj wszystkich po moim zniknięciu i pozdrów Eleonor.
Liam- Bądź nadal odpowiedzialny Daddy
Zayn- nie siedź tyle w łazience przy lusterku bo twój wygląd tylko się pogorszy
Harry teraz niech on czyta dla siebie-zaczołem czytac cicho-Harry powiem prosto z mostu Kocham cię tak to dobre określenie przy pisaniu listu poroniłam kilka łez trzymaj się proszę i znajdź osobę która będzie ciebie warta ja nią nie jestem na prawde pozdrów chłopaków ode mnie i po dziękuj za pomoc oczywiście tonie też dziekuje Sasha.
Po przeczytaniu listu się popłakałem.
Obudziłam się w pokoju nie moim tylko czyimś ale rozpoznaję że to pokój Harrego obok był stolik nocny a na nim leżała kartka: Słodko śpisz nie budziłem cię bo jechaliśmy na próbę Viktoria przywiozła ci twoje ubrania są w szawce po prawo w drugiej i trzeciej szufladzie wykąp się czy coś ręczniki są w mojej łazience na przeciwko wanny Harry. Szybko wziełam ubrania i poszłam do łazienki, kompiel na prawde dobrze mi zrobiła o dziwo były moje kosmetyki więc sie lekko umalowałam i ubrałam.. Zeszłam na dół gdzie były naleśniki jeszcze ciepłe. Usiadłam i miałam jeść gdy ktoś zadzwonił do drzwi postanowiłam otworzyć więc wstałam i otworzyłam.
-Harry wiem że wolisz Sashe pogodzę się z tym-zacieła się-oo hej Sasha nie szłyszłaś nie?-zapytała Viktoria
-Co y no nie-powiedziałam
-To ja przyjde poźniej pa-Wyszła
Dziwne postanowiłam iść dzisiaj się przejść do parku nie będe cały dzień w domu siedzieć tylko gdzie sa jakieś klucze? postanowiłam napisac sms do Harrego 'Harry macie zapasowe klucze chciałam iść do parku S' nie musiałam długo czekać' Są w szawce obok telewizora i nie wracaj zbyt późno bo będe się martwić H'
Słodkie nie? szybko udałam dię do wyznaczonego miejsca gdzie znalazłam klucze na w razie czego wziełam jeszcze pieniądze i telefon.Wyszłam z domu zamykając drzwi. To co powiedziała Viktoria zdziwiło mnie co miała na myśli to mówiąc, dziwne nie? Czy tylko ja tak uważam, chodziłam tak dobre 20 minut gdy postanowiłam wracać do domu cały czas o tym myślałam, wiem że to miała powiedzieć do Harrego i musiałam skłamać że nic nie słyszałam.W domu spokojnie wszyscy oglądali filmy więc dosiadłam sie do nich, powoli naprawdę zakochuje się z Hazzie po tym jak mi pomógł i wspierał, nie mogę im cały czas siedzieć na głowie musze się jak najszybciej wynieść oraz znaleść jakąś prace tylko jaką? Najlepiej wychodzi mi tylko taniec na róże czyli muszę nyć striptizerką i zamieszkać u Olivi od razu lepiej.
-Słuchasz mnie w ogóle -zapytał Harry
-Tak to znaczy nie zamyśliłam się a o co chodzi?-zapytałam
-Widać że się zamyśliłaś, idziemy do wesołego miasteczka?-zapytał
-Jasne tylko dajcie mi 10min-odpowiedziałam. Szybko znikłam za drzwiami gdzie założyłam to. do torebki schowałam pieniądze. portwel i klucze. Dosyć szybko byłam gotowa więc udałam się na dół gdzie wszyscy gotowi czekali na mnie, spojrzeli na mnie z niedowierzaniem bo gdy powiedziałam 10min to naprawdę mi tyle zajeło. Do wesołego miasteczka dojechaliśmy 20min a bawiliśmy się 3 godziny. Po powrocie udałam się do pokoju gdzie spakowałam do torby ubrania , z Olivią już gadałam na ten temat mogę u niej mieszkać ile chce. Po spakowaniu wzięłam za pisanie listu gdzie się popłakałam, po kochałam ich wszystkich jak rodzine oprócz Harrego go kocham normalnie tak w liście powiem mu że się w nim zakochałam . Po napisaniu listu nastawiłam sobie budzik na 4.00 gdy będe mogła uciec w ciuchach zasnełam. Obudził mnie buzik który szybko wyłączyłam . Poszłam do łazienki się przebrać złapałam za torbę gdzie miałam ciuchy i po cichu zeszłam do kuchni po czym zostawiłam list i kluczę udałam się do drzwi gdzie poleciały mi łzy i poszłam do Olivi gdzie ta pokazała mi 'mój' pokój poszłam jeszcze wziąść prysznic, z łazienki w ręczniku poszłam do pokoju gdzie przebrałam się w piżame i poszłam spać.
*****Rano oczami Harrego*****
Obudziłem się późno poszedłem do salonu zobaczyc kto jest byli wszyscy więc udałem się do kuchni po picie a na blacie zastałem klucze i list i pobiegłem do salonu.
-Chłopaki list!-krzynołem
-Czytaj szybko-powiedział liam
-Ok-zaczołem czytać- Cześć tu Sasha nie wiem który z was to czyta więc powiem wam że jestem bezpieczna nikt mnie nie porwał ani nic nie szukajcie mnie ani nie próbujcie to nie ma sensu wyjechałam z miasta może z kraju.
Niall-wieczny głodomorze jest ile chcesz ale zdrowe żeczy.
Lou- przzyjacielu marchewkowy pocieszaj wszystkich po moim zniknięciu i pozdrów Eleonor.
Liam- Bądź nadal odpowiedzialny Daddy
Zayn- nie siedź tyle w łazience przy lusterku bo twój wygląd tylko się pogorszy
Harry teraz niech on czyta dla siebie-zaczołem czytac cicho-Harry powiem prosto z mostu Kocham cię tak to dobre określenie przy pisaniu listu poroniłam kilka łez trzymaj się proszę i znajdź osobę która będzie ciebie warta ja nią nie jestem na prawde pozdrów chłopaków ode mnie i po dziękuj za pomoc oczywiście tonie też dziekuje Sasha.
Po przeczytaniu listu się popłakałem.
Dziękuje
Chciałam wam podziękować że czytacie tego bloga i że tyle was tu wchodzi to mnie motywuje żebym dodawała szybciej rozdziały postaram się częściej bo mam ferie naprawdę dziękuje i proszę o komentarze ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

